niedziela, 26 października 2014

Jak skutecznie rzucić palenie? Zajdź w ciążę! :)

Papierosy zaczęłam palić nałogowo jakieś 6 lat temu. Codziennie wypalałam około paczkę papierosów, zmieniały się tylko moje preferencje - raz paliłam slimy, raz grube, raz klasyczne, raz miętowe. Wydałam mnóstwo pieniędzy na ten nałóg, później nawet zaczęłam skręcać swoje specjalną maszynką, gdy ceny paczki dochodziły do 14 zł. Próbowałam rzucić, ale każde podejście kończyło się niepowodzeniem. No, mam zbyt słabą wolę, albo w sumie tak naprawdę nie chciałam... Bo czym jest droga na autobus bez papierosa? A kawa, a piwo, jak to tak bez palenia? Nie sądziłam, że rzucenie może być takie proste!

Momentalnie po tym, jak dowiedziałam się, że rozwija się we mnie mała Istotka przestałam palić. Od tej chwili nie zapaliłam ani jednego papierosa, a nawet nie pomyślałam, że mogłabym zapalić. Ile jest prawdy w badaniach na temat wpływu palenia na rozwój płodu, nie wiem, ale lepiej nie ryzykować. Zadziałała psychika i prawdziwa motywacja, a rzucenie nałogu okazało się bardzo prostą rzeczą nie wymagającą wyrzeczeń. Mam nadzieję, że po ciąży nic mi nie odbije i nie sięgnę znowu po papierosa, bo to byłoby totalnie pozbawione sensu.

sobota, 25 października 2014

Ciąża! Jak o tym powiedzieć chłopakowi i rodzicom?!

Wychodzę od lekarza i jestem w szoku - cieszę się, ale zastanawiam się co teraz będzie, czy sobie poradzę, jak zareagują inni?! Mam natłok różnych myśli. Dobrze, że nie byłam sama, a z przyjaciółką, bo chyba bym oszalała. Zbyt wiele nie myśląc wzięłam telefon i zadzwoniłam najpierw do swojej Mamy - "Gratulacje, będziesz Babcią!". Była oszołomiona, ale cieszyła się i gratulowała, pierwszy krok miałam za sobą...
Później przyszła pora na mojego chłopaka. Sytuacja jest o tyle trudna, że od ponad dwóch lat naszego związku mieszkamy prawie 400km od siebie, a widujemy się tylko w weekendy i wakacje. Głupia wydawała mi się myśl, że powiem mu przez telefon, że zostanie Tatą. Z drugiej strony nie chciałam czekać dwóch dni, aż się zobaczymy, on powinien jak najszybciej się dowiedzieć! No i zadzwoniłam... Zaniemówił, był w totalnym szoku. Jednak kiedy ochłonął z pierwszych emocji bardzo się ucieszył, przecież to owoc naszej miłości :)

Z "teściami" też było dobrze. W gruncie rzeczy ucieszyli się i zaczęli razem z nami planować przyszłość. I to było dla mnie już za wiele! Dopiero co dowiaduje się, że będę Mamą, a tu już takie dalekosiężne plany, o mieszkaniu, o pracy, o ślubie.. Powiedziałam dość, przecież trzeba takie rzeczy przegadać na spokojnie, a nie działać pod wpływem emocji. Temat więc pozostaje nadal otwarty, a ja w domu u siebie powoli z moją Mamą ustalam pierwsze szczegóły. 
W ciągu doby dowiedziało się pół wielkiej rodziny mojego chłopaka, nadchodziły gratulacje i miliony pytań o samopoczucie i sprawy organizacyjne. Niektórzy najbliżsi znajomi też musieli się dowiedzieć. Cieszę się, że wszyscy są pozytywnej myśli, to mi daje wiarę w to, że wszystko będzie dobrze! 

środa, 22 października 2014

5 tydzień ciąży | "Gratulacje, jest Pani w ciąży! " Czyli jak dowiedziałam się o tym, że będę MAMĄ :)

Spóźniający się okres,  bóle podbrzusza, senność, stanik staje się za mały... Nie, to niemożliwe, przecież od 2 lat brałam tabletki, do tego PCOS (zespół policystycznych jajników), który towarzyszy mi od lat. Jeżeli w przyszłym tygodniu nie dostanę okresu to zrobię test! Nie dostałam, nadal nie chciałam zrobić testu, nie podzieliłam się z chłopakiem moimi podejrzeniami, bo sama w to nie wierzyłam. Gdyby nie spotkanie z przyjaciółkami pewnie nie wiedziałabym do dziś, to one mnie ostatecznie przekonały. Był 15 października, kupuję test, wykonuje według instrukcji, czekam chwilę i... robi mi się ciemno przed oczami, a kolana mi się uginają. SĄ DWIE KRESKI!!! Jak byk dwie kreski. Dziewczyny mnie przytulają, tak samo jak ja nadal w to do końca nie wierzą. Przecież taki test chyba nie może kłamać? Potem idziemy to opić, bo ja przecież mimo wszystko się cieszę! One piją piwo, a ja sok pomidorowy. One palą papierosy, a ja przecież nie mogę!


Następnego dnia poszłam do lekarza i mówię, że chyba jestem w ciąży - szybkie badanie i nagle słyszę "Tak, gratulacje! Jest Pani w ciąży!" Wyglądało to zupełnie inaczej niz sobie wyobrażałam. Byłam w szoku, a jednocześnie byłam szczęśliwa, bo przecież rośnie we mnie mała istotka!!! To dopiero 4/5 tydzień, ale juz poczułam się odpowiedzialna za ziarenko, które w sobie noszę. Teraz czekała mnie ważna misja - poinformować mojego chłopaka, że będziemy rodzicami i naszych rodziców, że zostaną dziadkami, a moje życie musi się zmienić diametralnie!