sobota, 29 sierpnia 2015

Od trzech miesięcy razem! | Humorki?

Zosia już niedługo skończy trzeci miesiąc. Jest cudowna, nie ma nic piękniejszego niż jej uśmiech na dzień dobry :) Trzyma już stabilnie główkę, lubi obserwować, gada coś po swojemu. Z każdym tygodniem nadchodzą jakieś zmiany i przełomy... To coraz większa dziewczyna i coraz więcej potrafi. Kto by pomyślał jeszcze w zeszłym roku, że tak będzie wyglądać moje życie :) Teraz Zosia jest caałym światem!
Bywają dni kiedy jest niespokojna czy płacze bez powodu. Czasami jestem zmęczona i opadam z sił... Ale... nigdy bym nie zamieniła swojego życia. Jestem szczęśliwa, że mam taką cudowną córkę!

piątek, 10 lipca 2015

Zosia jest już na świecie! | Poród



Zosia urodziła się 10 czerwca, kilka dni po wyznaczonym terminie. Ważyła 3910g i była długa na 56cm :)
Zaczęło się od kontrolnego KTG u lekarza prowadzącego, który po badaniu stwierdził 3cm rozwarcia i powiedział mi, że jeszcze dziś urodzę. Wróciłam do domu, spakowałam torbę po czym razem z M. udaliśmy się na izbę przyjęć. Tam po badaniu i wypełnianiu papierów (nigdy tyle papierów nie podpisywałam!) i hop na porodówkę. Skurcze za sprawą stresu i pośpiechu nagle zmniejszyły swoją intensywność i powoli zaczęłam się obawiać, że zostanę cofnięta na patologię ciąży... Na szczęście wróciły z jeszcze większą siłą, ale rozwracie  ledwo na 4cm... Wtedy lekarka podjęła decyzję o przebiciu pęcherza. Po tym ruszyło już pełną parą i po 5 godzinach tuliłam moją Kruszynkę. :) Poród przebiegał sprawnie i w miłej atmosferze, dzięki bardzo pomocnej położnej, kompetentnemu lekarzowi i sympatycznym studentkom będę go bardzo miło wspominać. Bolało jak cholera - nie przeczę, ale zarówno załoga, jak i mój dzieny M, pomogli mi przez to przejść. Faza parcia była już bardziej znośna i rozpierało mnie szczęście, że za chwilę zobaczę swoje dziecko... Pierwszy płacz i spojrzenie na tą małą Istotkę to rzeczy, których się nie zapomina. A także łzy szczęścia taty, który dzielnie odcinał pępowinę :)

środa, 3 czerwca 2015

40 tydzień ciąży. Kiedy się w końcu zobaczymy?!

Już zaczęłam 40 tydzień a mojej Kruszynie na świat się nie spieszy. W ostatnich dniach była z nami na koncercie, na basenie, dłuuugich zakupach i nic. Wiem, że jeszcze ma kilka dni, aby zaszczycić nas swoim nadejściem, ale nie możemy się już doczekać. Jutro KTG, może akurat jakieś skurcze powoli się zaczynają... Mam już dość chodzenia z wagą +20kg, z opuchniętymi stopami i dłońmi, z okropną zgagą, bólami w pachwinach. Dość bezsennych nocy, uciążliwego swędzenia stóp i bóli podbrzusza. Tak, wiedziałam, że moje wspaniałe samopoczucie do końca 7 miesiąca, które pozwalało mi normalnie pracować to jakiś podstęp. W dziewiątym miesiącu odczułam to szczególnie dotkliwie. Dlatego proszę, Zosiu, chodź już do Mamy! Chcę Cię przytulić i wiedzieć, że to wszystko znosiłam dla Ciebie!
Porodu jakoś nie bardzo się boje. to jest zadanie dla mnie, a nie impreza. Wiem, że dam radę i nie będzie to wysiłek i ból bezsensowny. Cieszę się, że nie będę z tym wszystkim sama, że Tato będzie cały czas nas wspierał. Każda minuta porodu będzie nas przybliżać do Ciebie! Czekamy wszyscy. Wszystko czeka i jest już gotowe na Twoje przyjście.

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

33 tydzień ciąży | Poród naturalny? | Dolegliwości

Nasza Zosia przyjdzie na świat na początku czerwca. Już kocham ją całym serduszkiem, a nie wyobrażam sobie nawet jak to będzie, gdy pierwszy raz wezmę ją na ręce! Duma i wzruszenie na raz - będę płakać ze szczęścia!
Mała jest w położeniu poprzecznym, mam nadzieję, że wkrótce odwróci się prawidłowo. Ma jeszcze czas, ale chciałabym żeby nie skończyło się cesarskim cięciem. Chciałabym urodzić siłami natury, chociaż nie mam żadnego porównania, a opinie ą podzielone. Na korzyść naturalnego porodu przemawia do mnie  fakt, że przecież kobiety są do tego stworzone i nie zostają zaburzone żadne fizjologiczne procesy. Tak zostało to skonstuowane, więc po co to zmieniać?
Odczuwam coraz więcej dolegliwości związanych z ciążą, doskwiera mi zgaga, spuchły stopy, ciągle bolą plecy. Pociesza mnie to, że jeszcze trochę i to wszystko minie. :)
Póki co prawie wszystko dla mojego Maleństwa jest już gotowe, co bardzo mnie cieszy, zważywszy na to, że mam coraz mniejszą ochotę spędzać długie godziny w sklepach z wyprawkami :)
Świetną pamiątką z ciąży będzie sesja ciążowa, którą wykonała przyszła matka chrzestna naszej Kruszynki. Byłam trochę przeciwna, ale teraz wiem, że to super sprawa!

Tak jak wcześniej czas leciał mi baaardzo szybko, tak teraz mi się ciągnie i wyczekuje już małej Zosi!!! Jeszcze troszkę :)

sobota, 24 stycznia 2015

Za mną już prawie połowa ;)

Za mną już prawie połowa ciąży, wszelkie nieprzyjemne dolegliwości minęły, a teraz czuję się lepiej niż kiedykolwiek. U Maleństwa wszystko w porządku, brzuch mi rośnie, Istotka wierci się i kopie mamę. Wszystkie sprawy pomyślnie się ułożyły, teraz tylko oczekuję, aby poznać płeć. Niestety Maleństwo nie chce pokazać czy jest dziewczynką czy chłopczykiem. Oczywiście najważniejsze żeby było całe i zdrowe, ale ciekawość jest! Mimo wyrzeczeń, szybkiego zmęczenia, to jest tak piękny czas dla obojga rodziców...

niedziela, 23 listopada 2014

Rzeczy zakazane podczas ciąży

Podczas ciąży nie można pić alkoholu, ani palić, ale co z resztą? Czy rzeczywiście trzeba zrezygnować z kawy, zwykłej czarnej herbaty, unikać wszelkiej pracy, pozbyć się kotów i żyć w sterylnych warunkach? Jeśli o mnie chodzi, to takie restrykcyjne przestrzeganie zasad może bardziej zaszkodzić, niż pomóc. Dlaczego trzeba odrzucić alkohol i papierosy? To chyba oczywiste, nawet dla osób nie bedących w ciąży są to substancje szkodliwe, tylko wtedy wybór należy do nas, czy po to sięgamy czy nie, a nosząc w sobie małą Istotkę jesteśmy odpowiedzialne także za nią. Przed ciążą paliłam papierosy, przynajmniej raz w tygodniu piłam alkohol, ale teraz nigdy bym tego nie zrobiła. 
Jeśli chodzi o kawę czy herbatę to może nie pijam ich tak często jak wcześniej, ale sobie nie odmawiam kiedy mam ochotę. Odradza się je pić, bo odwadniają, bo wypłukują składniki mineralne, ale kiedy racjonalnie te braki uzupełnimy nie ma się czego bać. Jeśli chodzi o zwierzęta, to koty towarzyszą mi przez całe życie i ich unikanie czy pozbywanie (!) się ich nie wchodzi w grę. Jeśli przez całe życie nie przechodziłam toksoplazmozy, to jaka jest szansa, że teraz nagle na nią zachoruję? Rozumiem, żeby unikać kotów nam nie znanych, bezdomnych, ale to nie tyczy się tylko kobiet w ciąży, a wszystkich trzeźwo myślących osób. To samo jeśli chodzi o surowe mięso - szansa na zachorowanie właśnie teraz jest znikoma, ale jakoś nigdy zbyt często nie jadałam mięsa w takiej postaci, więc nie jest mi ciężko z niego zrezygnować. Normalnie też chodzę do pracy, uważam tylko, żeby nie dźwigać zbyt ciężkich rzeczy, a reszte czynności wykonuję tak jak zawsze. Zauważyłam, że trochę szybciej się męczę, ale przecież ciąża to nie choroba i póki mogę normalnie funkcjonować to będę to robić. 
Dla upartych szkodliwy może być nawet spacer (bo zanieczyszczenia!) i jogurt truskawkowy (zabójcze konserwanty!), ale tak możemy powiedzieć o wszystkim co nas otacza. Nie lubię takiego pesymistycznego podejścia i wyolbrzymiania w sumie nie istniejących problemów. Pewnie wiele przyszłych przewrażliwionych mam, lub wiele tych co mają już doświadczenie w tym temacie by mnie zlinczowało, ale nie dajmy się zwariować, mamy cieszyć się z tej ciąży, a nie tylko uważać! Wszystko z głową, rozwagą i umarem, a będzie dobrze. Jeśli przesadzimy w którąś ze stron możemy zaszkodzić sobie, a co najgorsze naszemu Maleństwu! A teraz przecież to ono jest najważniejszą rzeczą w moim życiu! :)

niedziela, 16 listopada 2014

10 tydzień ciąży | Moje życie zmieni się o 180°! Czy mam prawo się bać?


To już 10 tydzień, od miesiąca wiem, że będę MAMĄ :) Coraz bardziej to do mnie dociera, coraz bardziej się cieszę. Kiedy zobaczyłam na USG jak nasza Istotka się rusza i jak bije jej serduszko to nie mogłam opanować wzruszenia. Chyba nie ma nic piękniejszego na świecie!

Maleństwo ma prawie 3 cm!
Mimo wielkiego szczęścia też kilku rzeczy się obawiam. Chcę żeby dziecko było zdrowe, niedługo idę na badania prenatalne, może to w jakimś stopniu mnie uspokoi, kiedy wykluczą podstawowe wady. Boję się też, że nie będę umiała poradzić sobie z maleństwem, ale tak chyba ma każda kobieta, która spodziewa się pierwszego dziecka. :) Każda chce być najlepszą mamą na świecie, a nie jest pewna jak to zrobić. Nie wiem czy będę miała czas dla siebie i znajomych, czy moje życie nie zmieni się w totalny haos i małe piekiełko, z którym nie będę umiała sobie poradzić. Kolejną rzeczą, która mnie przeraża to zmiana miejsca zamieszkania. Urodzę jeszcze w Poznaniu, ale potem będę musiała przeprowadzić się prawie 400km na południe. Ciężko mi będzie się rozstać ze wszystkim co tutaj mam, bo wiele rzeczy mnie tu trzyma, ale przecież nie wyjadę na zawsze, przecież jest internet, telefon, pociągi. :) Moje obawy są zrozumiałe, ale i tak wiem, że będzie dobrze. Z naszą Istotką życie będzie najpiękniejsze!