niedziela, 23 listopada 2014

Rzeczy zakazane podczas ciąży

Podczas ciąży nie można pić alkoholu, ani palić, ale co z resztą? Czy rzeczywiście trzeba zrezygnować z kawy, zwykłej czarnej herbaty, unikać wszelkiej pracy, pozbyć się kotów i żyć w sterylnych warunkach? Jeśli o mnie chodzi, to takie restrykcyjne przestrzeganie zasad może bardziej zaszkodzić, niż pomóc. Dlaczego trzeba odrzucić alkohol i papierosy? To chyba oczywiste, nawet dla osób nie bedących w ciąży są to substancje szkodliwe, tylko wtedy wybór należy do nas, czy po to sięgamy czy nie, a nosząc w sobie małą Istotkę jesteśmy odpowiedzialne także za nią. Przed ciążą paliłam papierosy, przynajmniej raz w tygodniu piłam alkohol, ale teraz nigdy bym tego nie zrobiła. 
Jeśli chodzi o kawę czy herbatę to może nie pijam ich tak często jak wcześniej, ale sobie nie odmawiam kiedy mam ochotę. Odradza się je pić, bo odwadniają, bo wypłukują składniki mineralne, ale kiedy racjonalnie te braki uzupełnimy nie ma się czego bać. Jeśli chodzi o zwierzęta, to koty towarzyszą mi przez całe życie i ich unikanie czy pozbywanie (!) się ich nie wchodzi w grę. Jeśli przez całe życie nie przechodziłam toksoplazmozy, to jaka jest szansa, że teraz nagle na nią zachoruję? Rozumiem, żeby unikać kotów nam nie znanych, bezdomnych, ale to nie tyczy się tylko kobiet w ciąży, a wszystkich trzeźwo myślących osób. To samo jeśli chodzi o surowe mięso - szansa na zachorowanie właśnie teraz jest znikoma, ale jakoś nigdy zbyt często nie jadałam mięsa w takiej postaci, więc nie jest mi ciężko z niego zrezygnować. Normalnie też chodzę do pracy, uważam tylko, żeby nie dźwigać zbyt ciężkich rzeczy, a reszte czynności wykonuję tak jak zawsze. Zauważyłam, że trochę szybciej się męczę, ale przecież ciąża to nie choroba i póki mogę normalnie funkcjonować to będę to robić. 
Dla upartych szkodliwy może być nawet spacer (bo zanieczyszczenia!) i jogurt truskawkowy (zabójcze konserwanty!), ale tak możemy powiedzieć o wszystkim co nas otacza. Nie lubię takiego pesymistycznego podejścia i wyolbrzymiania w sumie nie istniejących problemów. Pewnie wiele przyszłych przewrażliwionych mam, lub wiele tych co mają już doświadczenie w tym temacie by mnie zlinczowało, ale nie dajmy się zwariować, mamy cieszyć się z tej ciąży, a nie tylko uważać! Wszystko z głową, rozwagą i umarem, a będzie dobrze. Jeśli przesadzimy w którąś ze stron możemy zaszkodzić sobie, a co najgorsze naszemu Maleństwu! A teraz przecież to ono jest najważniejszą rzeczą w moim życiu! :)

niedziela, 16 listopada 2014

10 tydzień ciąży | Moje życie zmieni się o 180°! Czy mam prawo się bać?


To już 10 tydzień, od miesiąca wiem, że będę MAMĄ :) Coraz bardziej to do mnie dociera, coraz bardziej się cieszę. Kiedy zobaczyłam na USG jak nasza Istotka się rusza i jak bije jej serduszko to nie mogłam opanować wzruszenia. Chyba nie ma nic piękniejszego na świecie!

Maleństwo ma prawie 3 cm!
Mimo wielkiego szczęścia też kilku rzeczy się obawiam. Chcę żeby dziecko było zdrowe, niedługo idę na badania prenatalne, może to w jakimś stopniu mnie uspokoi, kiedy wykluczą podstawowe wady. Boję się też, że nie będę umiała poradzić sobie z maleństwem, ale tak chyba ma każda kobieta, która spodziewa się pierwszego dziecka. :) Każda chce być najlepszą mamą na świecie, a nie jest pewna jak to zrobić. Nie wiem czy będę miała czas dla siebie i znajomych, czy moje życie nie zmieni się w totalny haos i małe piekiełko, z którym nie będę umiała sobie poradzić. Kolejną rzeczą, która mnie przeraża to zmiana miejsca zamieszkania. Urodzę jeszcze w Poznaniu, ale potem będę musiała przeprowadzić się prawie 400km na południe. Ciężko mi będzie się rozstać ze wszystkim co tutaj mam, bo wiele rzeczy mnie tu trzyma, ale przecież nie wyjadę na zawsze, przecież jest internet, telefon, pociągi. :) Moje obawy są zrozumiałe, ale i tak wiem, że będzie dobrze. Z naszą Istotką życie będzie najpiękniejsze!

niedziela, 26 października 2014

Jak skutecznie rzucić palenie? Zajdź w ciążę! :)

Papierosy zaczęłam palić nałogowo jakieś 6 lat temu. Codziennie wypalałam około paczkę papierosów, zmieniały się tylko moje preferencje - raz paliłam slimy, raz grube, raz klasyczne, raz miętowe. Wydałam mnóstwo pieniędzy na ten nałóg, później nawet zaczęłam skręcać swoje specjalną maszynką, gdy ceny paczki dochodziły do 14 zł. Próbowałam rzucić, ale każde podejście kończyło się niepowodzeniem. No, mam zbyt słabą wolę, albo w sumie tak naprawdę nie chciałam... Bo czym jest droga na autobus bez papierosa? A kawa, a piwo, jak to tak bez palenia? Nie sądziłam, że rzucenie może być takie proste!

Momentalnie po tym, jak dowiedziałam się, że rozwija się we mnie mała Istotka przestałam palić. Od tej chwili nie zapaliłam ani jednego papierosa, a nawet nie pomyślałam, że mogłabym zapalić. Ile jest prawdy w badaniach na temat wpływu palenia na rozwój płodu, nie wiem, ale lepiej nie ryzykować. Zadziałała psychika i prawdziwa motywacja, a rzucenie nałogu okazało się bardzo prostą rzeczą nie wymagającą wyrzeczeń. Mam nadzieję, że po ciąży nic mi nie odbije i nie sięgnę znowu po papierosa, bo to byłoby totalnie pozbawione sensu.

sobota, 25 października 2014

Ciąża! Jak o tym powiedzieć chłopakowi i rodzicom?!

Wychodzę od lekarza i jestem w szoku - cieszę się, ale zastanawiam się co teraz będzie, czy sobie poradzę, jak zareagują inni?! Mam natłok różnych myśli. Dobrze, że nie byłam sama, a z przyjaciółką, bo chyba bym oszalała. Zbyt wiele nie myśląc wzięłam telefon i zadzwoniłam najpierw do swojej Mamy - "Gratulacje, będziesz Babcią!". Była oszołomiona, ale cieszyła się i gratulowała, pierwszy krok miałam za sobą...
Później przyszła pora na mojego chłopaka. Sytuacja jest o tyle trudna, że od ponad dwóch lat naszego związku mieszkamy prawie 400km od siebie, a widujemy się tylko w weekendy i wakacje. Głupia wydawała mi się myśl, że powiem mu przez telefon, że zostanie Tatą. Z drugiej strony nie chciałam czekać dwóch dni, aż się zobaczymy, on powinien jak najszybciej się dowiedzieć! No i zadzwoniłam... Zaniemówił, był w totalnym szoku. Jednak kiedy ochłonął z pierwszych emocji bardzo się ucieszył, przecież to owoc naszej miłości :)

Z "teściami" też było dobrze. W gruncie rzeczy ucieszyli się i zaczęli razem z nami planować przyszłość. I to było dla mnie już za wiele! Dopiero co dowiaduje się, że będę Mamą, a tu już takie dalekosiężne plany, o mieszkaniu, o pracy, o ślubie.. Powiedziałam dość, przecież trzeba takie rzeczy przegadać na spokojnie, a nie działać pod wpływem emocji. Temat więc pozostaje nadal otwarty, a ja w domu u siebie powoli z moją Mamą ustalam pierwsze szczegóły. 
W ciągu doby dowiedziało się pół wielkiej rodziny mojego chłopaka, nadchodziły gratulacje i miliony pytań o samopoczucie i sprawy organizacyjne. Niektórzy najbliżsi znajomi też musieli się dowiedzieć. Cieszę się, że wszyscy są pozytywnej myśli, to mi daje wiarę w to, że wszystko będzie dobrze! 

środa, 22 października 2014

5 tydzień ciąży | "Gratulacje, jest Pani w ciąży! " Czyli jak dowiedziałam się o tym, że będę MAMĄ :)

Spóźniający się okres,  bóle podbrzusza, senność, stanik staje się za mały... Nie, to niemożliwe, przecież od 2 lat brałam tabletki, do tego PCOS (zespół policystycznych jajników), który towarzyszy mi od lat. Jeżeli w przyszłym tygodniu nie dostanę okresu to zrobię test! Nie dostałam, nadal nie chciałam zrobić testu, nie podzieliłam się z chłopakiem moimi podejrzeniami, bo sama w to nie wierzyłam. Gdyby nie spotkanie z przyjaciółkami pewnie nie wiedziałabym do dziś, to one mnie ostatecznie przekonały. Był 15 października, kupuję test, wykonuje według instrukcji, czekam chwilę i... robi mi się ciemno przed oczami, a kolana mi się uginają. SĄ DWIE KRESKI!!! Jak byk dwie kreski. Dziewczyny mnie przytulają, tak samo jak ja nadal w to do końca nie wierzą. Przecież taki test chyba nie może kłamać? Potem idziemy to opić, bo ja przecież mimo wszystko się cieszę! One piją piwo, a ja sok pomidorowy. One palą papierosy, a ja przecież nie mogę!


Następnego dnia poszłam do lekarza i mówię, że chyba jestem w ciąży - szybkie badanie i nagle słyszę "Tak, gratulacje! Jest Pani w ciąży!" Wyglądało to zupełnie inaczej niz sobie wyobrażałam. Byłam w szoku, a jednocześnie byłam szczęśliwa, bo przecież rośnie we mnie mała istotka!!! To dopiero 4/5 tydzień, ale juz poczułam się odpowiedzialna za ziarenko, które w sobie noszę. Teraz czekała mnie ważna misja - poinformować mojego chłopaka, że będziemy rodzicami i naszych rodziców, że zostaną dziadkami, a moje życie musi się zmienić diametralnie!